Co mężczyźni myślą o kobiecych „poprawkach”?

 

Gdy byli jeszcze parą, Justin Theroux obiecał Jennifer Aniston, że ją zastrzeli, jeśli cokolwiek zmieni w swoim wyglądzie. George Clooney ostrzegł swoją piękną małżonkę Amal, że jest fanem naturalnego starzenia się i nie zaakceptuje żadnych zmian plastycznych w jej twarzy. Czy mężczyźni naprawdę nie lubią poprawek w kobiecej urodzie? A może chcą widzieć tylko zachwycający efekt nie znając szczegółów upiększania?

Co mężczyźni naprawdę myślą na temat poprawek estetycznych?

Kobiety, które decydują się na korektę swojej urody zazwyczaj mówią, że „robią to dla siebie”. Najnowsze badania psychologiczne podważają jednak ten motyw, a przynajmniej rozkładają go na czynniki pierwsze – owszem zabieg może dodać pewności siebie, ale bardzo często jego prawdziwą przyczyną jest presja ze strony mediów lub akceptacja (albo jej brak) ze strony partnera. O ile na trendy pokazywanych modelek i gwiazd w mediach nie mamy większego wpływu, to upodobania mężczyzn w tej kwestii są dość proste do odkrycia. Najpierw należałoby się zastanowić, czy mężczyźni w ogóle zauważają różnice w wyglądzie kobiet?

Szkoły są dwie – jedna mówi o tym, że męskie oko jest wnikliwe i zauważy najmniejsze zmiany w wyglądzie kobiety. Druga, że wręcz przeciwnie, nie widzi nic poza czubkiem własnego nosa. Jak jest naprawdę? Z odpowiedzią spieszy genetyka. Kobieta ewolucyjnie została stworzona do opieki nad „gniazdem”, posiada dwa chromosomy X, dzięki czemu ma szersze widzenie peryferyjne, a jej wizje są bardziej kolorowe. Mężczyzni dla odmiany, czyli pradawni myśliwi, wytworzyli sobie wizję tunelową – patrzą dalej, ale za to bardziej punktowo. To wyjaśnia dlaczego nie mogą znaleźć masła w lodówce, które stoi centralnie przed nimi. Opierając się na tych faktach można założyć, że płeć brzydka nie widzi subtelnych poprawek, ale jest w stanie podziwiać efekt. Mówiąc inaczej, większość mężczyzn nie zauważy doczepionych rzęs, ale zalotne spojrzenia puszczana spod nich już tak. Mogą nie zauważyć większych ust, ale piersi już tak.

Badanie z 2017 roku przeprowadzone na 2000 mężczyznach pokazało, że co czwarty bez mrugnięcia okiem zaprowadziłby partnerkę do chirurga
plastycznego. Najchętniej namówiliby ją na: liposukcję (57%), powiększenie biustu (49%), korektę zębów (42%), korektę nosa (38%)
i botoks, aby wygładzić zmarszczki (34%). Ale co ciekawe 7 na 10 przyznało, że nigdy nie poprosiliby kobiety o plastyczną metamorfozę wprost. Ani nie wywieraliby na niej żadnej presji. Co jeszcze ciekawsze, mężczyźni pytani wprost, jak zareagowaliby na np. powiększony biust swojej ukochanej, najczęściej odpowiadali, że nie chcieliby chirurgicznej ingerencji w wyglądzie kobiety, którą kochają, ponieważ wyglądałaby nienaturalnie. Oczywiście wszystkie badania dotyczyły chirurgii plastycznej, nie subtelnej korekty w wyglądzie, którą można uzyskać zabiegami medycyny estetycznej.

Co to oznacza dla kobiet? Cokolwiek postanowimy zrobić ze swoim wyglądem, to jest nasza sprawa. Warto pamiętać, że skoro partner pokochał kobietę taką, jaka jest, nie zrozumie, po co ma się zmieniać. Ale jeśli subtelnie powiększone usta albo wygładzone ciało zwiększa pewność siebie jej właścicielki, to warto to „zrobić dla siebie”.

No Comments

Post A Comment